Friday, Sep 10th

Last update05:37:57 AM GMT

You are here: Człowiek Świadectwo Dotyk nadziei

Dotyk nadziei

Przezyła aborcje

Email Drukuj PDF

"Powinnam być ślepa, powinnam być poparzona, powinnam być martwa" - wylicza niedoszła ofiara aborcji, dziś już 32-letnia Giannie Jessen. "Ale nie jestem" - dodaje z nieskrywaną satysfakcją.
Gianne Jessen / Fot. You TubeWymiana płynu owodniowego (chroniącego płód przed infekcjami) na roztwór soli, połknięcie gorzkiej substancji przez dziecko, trwająca do kilkunastu godzin agonia, aż w końcu wydalenie przez matkę martwego, czerwonego od oparzelin ciała małego człowieka. Tak przebiega aborcja przy użyciu roztworu soli.

Inaczej było w przypadku Giannie, która jak sama przyznaje, zwyciężyła w walce ze śmiercią.
"Ha, nie wygraliście. Nie dobraliście się do mnie!" - zwraca się do wszystkich, którzy chcieli odmówić jej prawa do życia.

Matka Gianne miała 17 lat i była w ósmym miesiącu ciąży kiedy poddała się aborcji. Wstrzyknięty do jej macicy roztwór soli miał spowodować śmierć dziecka w ciągu 24 godzin od aplikacji substancji. "Tymczasem po 18 godzinach - przy wielkim, szokującym zaskoczeniu wszystkich, nie urodziłam się martwa lecz żywa" - podaje 32-letnia Gianne.

"Urodzona w trakcie aborcji z użyciem roztworu soli" - zanotowano w karcie medycznej Giannie Jessen 6 kwietnia 1977 r. kiedy to, przyszła na świat w poradni aborcyjnej hrabstwa Los Angeles. Co więcej, wbrew powszechnie praktykowanemu w USA (do 2002 r.) uśmiercaniu ocalałych podczas aborcji dzieci, małej Gianne nikt nie odebrał życia. Mało tego, dziewczynkę przewieziono do szpitala...

Paraliżująca utrata sensu życia

Email Drukuj PDF

Tomek i Adam byli na dnie, stracili wszystko, rodziny, przyjaciół, i to co najważniejsze sens życia.
?Marihuana jakby znieczulała mnie, nic mnie innego nie interesowało, interesowało mnie jak skombinować pieniądze na jointy, i sobie zapalić, przestałem się uczyć, upadłem w nauce, rodzice zauważyli, że coś jest nie tak, ? wyszła trawka, po pół roku wyszła heroina (?).
Mieszkanie na ulicy? no i więzienie. Na ulicy mieszkałem dwa lata, (?) wstawałem rano, szedłem coś ukraść, handlowałem, kombinowałem, kradłem, (?) wpadłem w taki rytm w życiu, że nic innego mnie nie interesowało(?)?



Co, a raczej kto wyciągnął ich z bagna.
>>>Zobacz