Tuesday, Sep 07th

Last update05:37:57 AM GMT

You are here: Bóg

Bóg Trójjedyny

Ars – sanktuarium św. Jana Marii Vianneya

Email Drukuj PDF

„Nie przystępować do Komunii św. to tak, jak umrzeć z pragnienia przy źródle. A przecież wystarczy tylko pochylić głowę”.
(św. Vianney)

Święty z Ars

Pielgrzymowanie przypomina ludzkie życie. W momencie przyjścia na świat człowiek staje na początku drogi, pokonuje ją, aż wreszcie dochodzi do kresu. Wędrówka pielgrzymim szlakiem ma również wymiar pokutny, wiąże się z ascezą, wyrzeczeniem, trudem – tak jak droga prowadząca do nawrócenia. To dlatego pątnicy wyruszają na drogi prowadzące ku miejscom świętym bez względu na czekający ich trud i uciążliwości. Chcą być wysłuchani i pocieszeni. Sanktuarium to miejsce święte, w którym pielgrzymujący lud doświadcza niecodziennego spotkania z Bogiem. W wielu przypadkach jest to miejsce związane z życiem i działalnością otaczanego czcią Świętego. Tak jest też i w Ars, w małym uroczym, francuskim miasteczku, pełnym zieleni i kwiatów, położonym niedaleko Lyonu. Tu w sposób szczególny wstawia się za pielgrzymim ludem św. Jan Maria Vianney, który przez 41 lat sprawował w tym miejscu swoją posługę kapłańską. I chociaż to miasto liczy zaledwie 1100 rdzennych mieszkańców, pełne jest ludzi, którzy w pielgrzymkach przychodzą do bazyliki, gdzie w sarkofagu spoczywa przemożny u Boga orędownik – św. Jan Maria Vianney. Szacuje się, że każdego roku sanktuarium w Ars odwiedza około 500 000 pielgrzymów zarówno z Francji, jak i z zagranicy. Wszyscy chcą na własne oczy zobaczyć ciało świętego staruszka, które w sposób cudowny nie zostało dotknięte pośmiertnym zepsuciem. W roku przypada 150 rocznica jego śmierci. W tym roku obchodzimy również Rok Kapłański zainaugurowany przez papieża Benedykta XVI w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. W tym szczególnym czasie wpatrujemy się w postać św. Vianneya, który bez reszty poświęcił się swemu kapłaństwu i za jego wstawiennictwem modlimy się także za naszych kapłanów. Ten niezwykły człowiek urodził się 8 maja 1786 roku. Pochodził z rodziny wieśniaczej. Był jednym z sześciorga dzieci. Były to czasy bardzo ciężkie dla Kościoła we Francji z powodu rewolucji francuskiej, która robiła wszystko, żeby zniszczyć wiarę w sercach narodu. W tym trudnym czasie Mszę św. mogli oficjalnie sprawować tylko ci kapłani, którzy zgadzali się na podporządkowanie Kościoła państwu. Mówiąc potocznym językiem, ówczesnemu państwu francuskiemu chodziło o to, żeby księża byli politycznie poprawni. Jednak wielu ludzi uważało takich kapłanów za zdrajców. Ci, którzy nie uznawali zwierzchnictwa państwa nad Kościołem, zmuszeni byli ukrywać swoje kapłaństwo. Przebrani za robotników lub chłopów odwiedzali wierzące rodziny i wieczorami odprawiali Msze św. Młody Jan przyjął Pierwszą Komunię św. dopiero w wieku 13 lat. Przygotowały go do niej dwie wypędzone z klasztoru siostry zakonne. Uroczystość odbyła się w okropnych warunkach: w stodole za wozem z sianem, który stał w drzwiach stodoły, a dla zamaskowania sprawowanej Liturgii parę osób stymulowało wyładowywania siana.

Dla niedowiarków

Email Drukuj PDF

W Bolsena zdarzył się cud. W czasie Mszy na ołtarz spłynęła z Hostii prawdziwa Krew. To wydarzenie między innymi przyczyniło się do ustanowienia święta Bożego Ciała w całym Kościele i zapoczątkowania procesji ku czci Ciała i Krwi Pańskiej.

W zielonym sercu Italii, w Umbrii, tuż przy Autostradzie Słońca leży Orvieto. Widać je z daleka, bo wznosi się dostojnie na wulkanicznych skałach. W tym niewielkim mieście na wielkim placu stoi katedra. Zbigniew Herbert pisał o niej, że rozdziera przestrzeń i przyprawia o zawrót głowy. Pielgrzymi zmierzający do Wiecznego Miasta zatrzymują się tam i czczą w orvietańskiej katedrze korporał ze śladami Krwi Chrystusa. Ten sam, na którym w Bolsena w 1263 roku kapłan Piotr z Pragi odprawiał Mszę świętą.

Manoppello - Boskie Oblicze

Email Drukuj PDF

Nadeszła wreszcie chwila tak uroczysta dla całego świata, chwila zmartwychwstania naszego Zbawiciela. Ujrzałam Najświętszą duszę, unoszącą się nad grotą między dwoma aniołami z hufców wojowniczych, otoczoną zastępem zjawisk świetlanych. Przeniknąwszy skałę spuściła się dusza na święte zwłoki i pochyliwszy się niejako nad nimi, stopiła się z nimi w jedną całość. W tej chwili widać było przez przykrycia, że członki się poruszają, a oto z boku, spośród całunów, ukazało się jasne, żywe ciało Pana, z duszą i z Bóstwem złączone.(...) Wszystko dokoła otoczone było blaskiem.?

(wizja Zmartwychwstania wg. Katarzyny Emmerich)

Popatrzyłem Jezusowi w oczy

W ubiegłym roku przyjaciel zapytał mnie czy słyszałem o Cudownym Wizerunku Chrystusa z Manoppello. Akurat wtedy wielką popularnością na rynku cieszyła się książka niemieckiego dziennikarza Paula Baddego pt. ?Boskie Oblicze. Całun z Manoppello?. Niestety moja wiedza w tym zakresie była dość mizerna. Jednak kiedy przeczytałem pierwszy artykuł na ten temat, zrodziło się we mnie pragnienie nawiedzenia tego włoskiego miasteczka, mimo iż moja duchowość i trasy wcześniejszych pielgrzymek zorientowane były na Maryję. Tuż przed świętami Wielkiej Nocy bieżącego roku zaproponowano mi wyjazd z trzydziestoosobową grupą, a na pielgrzymim szlaku, oprócz innych włoskich sanktuariów, znalazło się Manoppello.

Prawdziwe Oblicze Boga

Email Drukuj PDF

Forum - Przypowieść o Synu marnotrawnym, a raczej o Prawdziwym Obliczu Boga.
Przeczytaj na początku przypowieść (Łk 15, 1-3. 11-32).
Niech to będzie światło, które rozświetli Twoje serce.

Podziel się co czujesz? w sercu.
Niech Jezus będzie lekarzem! Nie zależnie jaki jest stan Twojego serca ? takim sercem odczytuj Jego słowa.
Wiem to kosztuje... ale warto!